sobota, 28 listopada 2009

łaknać- sarah kane

Chcę zasypiać przy tobie i robić ci zakupy i nosić za tobą torby i mówić jak bardzo lubię być z tobą ale oni wciąż
każą mi robić głupie rzeczy.
I chcę się z tobą bawić w chowanego i dawać ci swoje ubrania i mówić ci że podobają mi się twoje buty i
siedzieć na schodach kiedy bierzesz prysznic i masować ci szyję i całować
ci stopy i trzymać cię za rękę i
wychodzić razem żeby coś zjeść i nie obrażać się kiedy mi wyjadasz z talerza i spotykać się w barze i
rozmawiać o tym jak minął dzień i przepisywać na maszynie twoje listy i przenosić twoje pudła i śmiać się z
twoich wariactw i dawać ci taśmy których nie słuchasz i oglądać wspaniałe filmy i oglądać głupie filmy i
narzekać na programy radiowe i robić ci zdjęcia kiedy śpisz i wstawać
żeby przynieść ci kawę i bułeczki i
drożdżówki i chodzić do Florenta na kawę o północy i nic sobie nie robić
kiedy podkradasz mi papierosy i nigdy
nie masz zapałek i opowiadać ci program telewizyjny który widziałem poprzedniego wieczora i zabierać cię do
okulisty i nie śmiać się
z twoich dowcipów i pragnąć cię wczesnym rankiem ale nie budzić cię
żebyś mogła
sobie jeszcze pospać i całować twoje plecy i głaskać twoją skórę i mówić
jak bardzo kocham twoje włosy twoje
oczy twoje usta twoją szyję twoje piersi twoje pośladki twoją
i siedzieć na schodkach paląc papierosa dopóki twój sąsiad nie wróci do domu i siedzieć
na schodkach paląc
papierosa dopóki ty nie wrócisz do domu i martwić się kiedy się spóźniasz i dziwić się kiedy jesteś wcześniej i
dawać ci słoneczniki i chodzić na twoje przyjęcia i tańczyć do upadłego i przepraszać
kiedy nie mam racji i
cieszyć się kiedy mi przebaczasz i oglądać twoje fotografie i żałować
że nie znam cię od zawsze i mieć w
uszach twój głos i czuć dotyk twojej skóry i wpadać w panikę kiedy jesteś zła i jedno twoje oko staje się
czerwone a drugie niebieskie włosy opadają ci na lewą stronę a twarz ma orientalne rysy i mówić ci że jesteś
wspaniała i tulić cię kiedy się boisz i obejmować cię kiedy ktoś cię zrani i chcieć cię kiedy poczuję twój zapach i
obrażać cię dotykiem i kwilić jak dziecko kiedy jestem obok i kiedy jestem daleko i ślinić twoje piersi i pieścić cię
w nocy i marznąć
kiedy zabierasz cały koc i dusić się z gorąca kiedy go nie zabierasz i wpadać w zachwyt kiedy
się uśmiechasz i rozpływać się ze szczęścia kiedy się
śmiejesz i za nic nie rozumieć dlaczego myślisz, że cię
odrzucam i dziwić się jak coś takiego mogło przyjść ci do głowy i zastanawiać się kim jesteś naprawdę
ale i tak
cię akceptować i opowiadać historię o zaczarowanym w anioła leśnym chłopcu, który z miłości do ciebie
przeleciał ocean i pisać dla ciebie wiersze i zastanawiać się
dlaczego mi nie wierzysz i odczuwać uczucia tak
głębokie że brak słów żeby je wyrazić i chcieć kupić ci małego kotka, o którego będę
zazdrosny bo będziesz
poświęcać mu więcej uwagi niż mnie i zatrzymywać cię w łóżku kiedy musisz wyjść i płakać jak dziecko kiedy w
końcu sobie pójdziesz i tępić karaluchy i kupować
ci prezenty których nie chcesz i odnosić je do sklepu i wciąż
na nowo prosić cię o rękę, mimo że odmawiasz mi już któryś raz ponieważ ci się wydaje że mi na tym nie
zależy chociaż zależy mi bardzo od kiedy zrobiłem to pierwszy raz i potem włóczyłem się po mieście które
wydawało się puste bez ciebie i chcieć tego czego ty chcesz i wiedzieć
że zatraciłem się cały i mimo to
wiedzieć
że przy tobie jestem bezpieczny i opowiadać
ci o sobie najgorsze rzeczy i dawać ci to co we mnie
najlepsze bo jesteś tego warta i odpowiadać na twoje pytania chociaż wolałbym tego nie robić i mówić ci

prawdę
kiedy wcale tego nie chcę i zachowywać się uczciwie dlatego że wiem że sobie tego życzysz i gdy
myślę
że wszystko skończone czepiać się ciebie przez króciutkie dziesięć minut zanim na dobre wyrzucisz
mnie ze swojego życia i zapomnieć
kim jestem i próbować być bliżej bo pięknie jest uczyć się
ciebie i warto
zrobić ten wysiłek i mówić do ciebie źle po niemiecku i jeszcze gorzej po hebrajsku i kochać się z tobą o trzeciej
nad ranem i jakimś cudem jakimś cudem jakimś cudem opowiedzieć ci chociaż trochę o / nieprzepartej
dozgonnej przemożnej bezwarunkowej wszechogarniającej rozpierającej serce wzbogacającej umysł ciągłej
wiecznotrwałej miłości jaką do ciebie czuję.

piątek, 27 listopada 2009

dlaczego dziecko gotuje sie w mamałydze-Aglaja Veteranyi

1
Wyobrażam sobie niebo.
Jest tak wielkie, że natychmiast zasypiam, żeby się uspokoić.
Po przebudzeniu wiem, że Bóg jest trochę mniejszy niż niebo. Bo przecież inaczej ciągle zasypialibyśmy ze strachu podczas modlitwy.
Czy Bóg mówi w obcych językach?
Czy rozumie też obcokrajowców?
A może anioły siedzą w małych szklanych kabinkach i robią tłumaczenia?
I CZY RZECZYWIŚCIE W NIEBIE JEST CYRK?
Mama mówi, że jest.
Tata się śmieje, ma z Bogiem niezbyt dobre doświadczenia.
Jakby Bóg był Bogiem, toby zszedł na dół i nam pomógł, mówi tata.
Ale po co on miałby schodzić na dół, jeśli my i tak potem do niego pojedziemy?
Mężczyźni w ogóle mniej wierzą w Boga niż kobiety i dzieci, to przez konkurencję. Mój tata nie chce, żeby Bóg był też moim ojcem.
Tutaj każdy kraj to zagranica.
Cyrk jest zawsze za granicą. Ale w naszym barakowozie jest dom. Uchylam drzwi wozu, tylko troszeczkę, żeby dom nie wyparował.
Smażone bakłażany mojej mamy wszędzie pachną tak samo jak w domu, wszystko jedno w jakim kraju jesteśmy. Mama mówi, że za granicą mamy o wiele więcej z naszego kraju, bo całe jedzenie z naszego kraju jest sprzedawane za granicę.
GDYBYŚMY BYLI W DOMU, CZY WTEDY WSZYSTKO PACHNIAŁOBY JAK ZA GRANICĄ?
Mój kraj znam tylko z zapachu, pachnie tak, jak jedzenie mojej mamy.
Tata mówi, że zapach swojego kraju pamięta się wszędzie, ale rozpoznaje się go tylko wtedy, kiedy jest się bardzo daleko.

JAK PACHNIE BÓG?

Jedzenie mojej mamy wprawdzie pachnie na całym świecie tak samo, ale za granicą smakuje inaczej, z powodu tęsknoty.
Poza tym żyjemy jak bogaci ludzie, po jedzeniu możemy z czystym sumieniem wyrzucić kości z zupy, a w domu trzeba było je zostawić na następną zupę.
W domu moja kuzynka Anika musi stać całą noc w kolejce po chleb, ludzie stoją tak ciasno przy sobie, że podczas czekania mogą spać.
W DOMU STANIE W KOLEJCE TO JEST ZAWÓD.
Wujek Neagu z synami stoją na zmianę w dzień i w nocy, a tuż przed otwarciem sklepu odsprzedają swoje dobre miejsca tym, których stać na to, żeby nie mieć cierpliwości do czekania w kolejce. Potem wujek z synami ustawiają się na końcu i znowu zaczynają czekać.
Za granicą można sobie oszczędzić czekania.
Tutaj na zakupy nie potrzeba mieć dużo czasu, tylko pieniądze.
Na targu wcale nie trzeba stać w kolejce, wprost przeciwnie, traktują człowieka jak jakąś ważną osobę, mówią nawet dziękuję, kiedy się coś kupi.
Ludzie tutaj mają dobre zęby, bo zawsze mogą kupić świeże mięso.
W domu nawet dzieci mają już zepsute zęby, bo organizm wyciąga wszystkie witaminy.
W każdym nowym mieście moja mama i ja idziemy na targ i kupujemy dużo świeżego mięsa i jajek.
Przy straganie rybnym przyglądam się żywym rybom, ale mama prawie nigdy nie kupuje ryb, bo się ich brzydzę. Czasem tylko kupuje dla siebie i robi zupę rybną. Potem przy jedzeniu z lękiem czekam na tę chwilę, kiedy weźmie rybią głowę w palce i zacznie ją wysysać. Za każdym razem muszę się temu przyglądać, choć robi mi się niedobrze.
NAJBARDZIEJ LUBIĘ JEŚĆ
mamałygę z masłem i solą
rosół z kury
watę cukrową
kurę pieczoną z czosnkiem
masło
czarny chleb z pomidorem, cebulą i olejem słonecznikowym
kotlety mielone
naleśniki z konfiturą
galaretę wieprzową z czosnkiem
kurę w pomidorach z purée ziemniaczanym i smażoną cebulką
białą czekoladę bez orzechów
ryż na mleku z rodzynkami i cynamonem
sałatkę z bakłażanów z majonezem
smalec ze skwarkami
nadziewaną paprykę, kwaśną śmietanę i mamałygę
węgierskie salami
jabłka smażone w cieście
kaszankę
grysikowe ciasto dla zmarłych z dekoracją z cukierków Smarties
winogrona z białym chlebem
ogórka z solą
kiełbasę czosnkową
gorącą mamałygę z zimnym mlekiem
mięso zawijane w liście winogron
lizaki
gulasz z czerwoną cebulą
mamałygę z kozim serem
biały chleb z masłem i cukrem
prażone migdały
gumę do żucia z niespodzianką

Surowa cebula smakuje mi najbardziej, kiedy najpierw zmiażdżę ją w garści. Wtedy wyskakuje jej serce.
Pomarańczy nie lubię, choć w moim kraju jada się je na Boże Narodzenie.
Mój tata najbardziej lubi jajecznicę z pomidorami.

ZAGRANICA NAS NIE ZMIENIA.
WE WSZYSTKICH KRAJACH JEMY USTAMI.

O świcie mama wstaje i zaczyna gotować, skubie kurę i trzyma ją nad palnikiem gazowym. Moja mama najchętniej kupuje żywe kury, bo są najświeższe.
W hotelu zabija je w wannie.
PRZY ZABIJANIU KURY SKRZECZĄ MIĘDZYNARODOWO, WSZĘDZIE JE ROZUMIEMY.
Zabijanie kur w hotelu jest zabronione, podkręcamy radio, żeby głośniej grało, otwieramy okna i hałasujemy. Nie chcę przedtem widzieć kury, bo inaczej chciałabym ją zachować żywą. To, co nie trafia do garnka, ląduje w ubikacji. Boję się ubikacji, w nocy sikam do umywalki, stamtąd nie wyjdą zabite kury.

Zawsze mieszkamy gdzie indziej.
Czasami wóz jest tak ciasny, że prawie nie możemy się minąć.
A potem cyrk daje nam wóz z toaletą.
Albo pokoje hotelowe są jak wilgotne dziury pełne robactwa.
Choć czasami mieszkamy w luksusowych hotelach z lodówką w pokoju i telewizorem.
Raz mieszkaliśmy w domu, gdzie po ścianach biegały jaszczurki. Postawiliśmy łóżka na środku pokoju, żeby te gady nie mogły wleźć pod kołdrę.
A raz, kiedy mama stała przy bramie do ogrodu, po jej stopie prześliznął się wąż.
NIE WOLNO NAM NICZEGO POKOCHAĆ.
Przyzwyczaiłam się, wszędzie umiem tak się urządzić, żeby się dobrze czuć.
Wystarczy tylko, że położę moją niebieską chustę na krześle.
To jest morze.
Obok łóżka mam morze.
Muszę tylko wstać z łóżka i już mogę pływać.
W moim morzu nie trzeba umieć pływać, żeby płynąć.
Nocą przykrywam morze kwiecistą podomką mamy, żeby rekiny mnie nie schwyciły, kiedy muszę zrobić siku.

Pewnego dnia będziemy mieli wielki dom pełen luksusu, z basenem w salonie, i Sofią Loren, która będzie nas ciągle odwiedzała.
Chciałabym mieć pokój z mnóstwem szaf, w których trzymałabym moje sukienki i wszystkie moje rzeczy.
Mój tata zbiera prawdziwe obrazy olejne z końmi, a mama drogie naczynia porcelanowe, których jednak nigdy nie używamy, bo od ciągłego za- i odpakowywania mogą się zniszczyć i potłuc.
Nasz majątek trzymamy w walizce, zawinięty w grubą warstwę papieru gazetowego.
ZE WSZYSTKICH KRAJÓW ZBIERAMY PIĘKNE RZECZY DO NASZEGO WIELKIEGO DOMU.
Moja ciotka zbiera pluszowe zwierzaki, które ustrzelili dla niej na jarmarku jej kochankowie.

niedziela, 22 listopada 2009

sobota, 21 listopada 2009



pięknie. okładka bardziej w fioletach. wrzosowa agata.




popijam kolą odramę.



poniedziałek, 16 listopada 2009

wtorek, 10 listopada 2009

sesese



fajerwerki. skajp. rozmowy nocą.
uhuhu.

skajp




































































bez tytułu.













wtorek, 3 listopada 2009

niedziela, 1 listopada 2009

z października





















nie mam zdjeć z panieneczkami.
ale patrzac na te olgowe
to może i dobrze

.

Obserwatorzy